Wysłany: 03-03-2008, 19:47 Wizyta w Stanach w czasie czekania na K1
Witam!
Chciałam podzielić się* z zainteresowanymi przeżyciami z wizyty w Stanach przy oczekiwaniu na zatwierdzenie petycji narzeczeńskiej. Sama szukałam takich informacji dość długo i nie do końca byłam pewna, czy się uda, ale... udało się. ^^
Co było przydatne:
- Przygotowanie się do wszelkich możliwych pytań. Ja miałam teczuszkę z posegregowanymi i opisanymi (zakładki/post-it-ki) papierami. Polecam!!! Pochwalił mnie nawet urzędnik na granicy i z tęsknym wzrokiem stwierdził "szkoda, że nie wszyscy tak ładnie to przygotują", po czym dodał, że nic go tak nie wkurza jak zdenerwowani turyści szukający czegoś w torbie przez 30 minut.
- Względny spokój. Wszędzie powtarza się, że należy być szczerym (nieprzesadnie), przygotowanym i uczciwym, a wszystko będzie dobrze... co nie zmienia faktu, że podchodząc do okienka człowiek jednak się stresuje. Głęboki oddech i podejście "po amerykańsku" - szeroki uśmiech, goodmorning/evening sir/madam, ładny dzień dzisiaj oto mój paszport".
- "Cel Pani wizyty?" - "Spędzenie urlopu z narzeczonym" - "... aha /cisza". Potem nastąpiła seria pytań o: wcześniejsze spotkania, okoliczności poznania się, zaręczyny, planowany czas pobytu w USA (z oglądaniem biletu powrotnego drukowanego z expedii) i... co mnie totalnie zaskoczyło - czy narzeczony ma polskie korzenie i czy urodził się w Stanach. Zgodnie z zaleceniami z innego forum - odpowiedzi były krótkie i nie wylewne. Sama dodałam, że złożyliśmy petycję narzeczeńską. Pan zapytał czy mam kopię I-129 ze sobą (miałam) po czym przeczytał wszystko ze 3 razy i nie odzywając się więcej wbił mi w I-94 pozwolenie na 6 miesięczny pobyt.
- Papiery, które miałam ze sobą:
* Bilet powrotny - elektroniczny, więc miałam tylko wydruk z serwisu, w którym go kupiłam. Został dokładnie obejrzany.
* Dokładne dane adresowe narzeczonego (i domu i pracy, plus numery tel. domowy, pracowy, komórka i awaryjny do mamy). Zostały dokładnie obejrzane.
* Zestaw papierów, które narzeczony złożył w USCIS - I-129 i dane biometryczne (numer formulaża to chyba G-325). Zostały dokładnie obejrzane.
* Wydrukowane bilety z naszych ostatnich wizyt (ostatnia na 3 miesiące przed wjazdem do US). Nie wykorzystałam.
* FAQ z ambasady USA w Wielkiej Brytani - gdzie konsul wyjaśnia, że nie ma żadnych przeciwwskazań prawnych do podróżowania do Stanów przy "wiszącej" wizie. Nie wykorzystałam.
* Przyznanie 30 dni urlopu z pracy (tłumaczone przeze mnie - i podpisane na polskiej i angielskiej wersji w firmie). Studenci mają zaświadczenie o statusie studenta, które działa nawet lepiej. Nie wykorzystałam.
* Zaświadczenie o umówionym zabiegu lekarskim na 2 tygodnie po planowanym powrocie. Nie wykorzystałam.
Jeśli mogę coś doradzić, to lepiej mieć ze sobą więcej papierów, ale się nimi od razu nie chwalić. Nie pokazywałam żadnego "koła ratunkowego". Urzędnik zapytał, czemu po prostu nie poczekamy na wizę, i zadowoliła go odpowiedź, że po prostu za sobą tęsknimy i nie widzieliśmy się już 3 miesiące, a sprawa może ciągnąć się jeszcze 6... albo dłużej. Zapytał też kto finansuje mój wyjazd - i tu już wszyscy radzą, żeby odpowiedzieć "sama/sam". Bilet także powinno się kupować we własnym imieniu (nawet jeśli narzeczony/a mają nam wysłać pieniądze). Kolegi, który był zaproszony na konferencję ONZ i dostał bilet od uczelni w Stanach, nie chcieli wpuścić, bo obawiali się, że zapraszający chce go nielegalnie zatrudnić... Czytałam, że podobnie bywa z narzeczonymi, więc lepiej z tym nie ryzykować.
Nie wiem jak to jest do końca z informacjami w systemie USCIS, ale nie należy ukrywać faktu, że odwiedza się narzeczonego/narzeczoną. Czytałam, że informacje o "wiszących" petycjach są widoczne po zeskanowaniu wizy, więc kłamanie o odwiedzaniu "kolegi" może nie przejść i narobić problemów.
Całe "przejście" przez kontrolę trwało dokładnie 8 minut (wiem, bo miałam 30 minut na przesiadkę i cały czas gapiłam się na wielki zegar sprawdzając czy się nie spóźnię). Na zakończenie, nawet nie usłyszałam, że mam nie wychodzić za mąż podczas tej wizyty (co zdarzyło mi się wcześniej, przy wjeździe na wizie turystycznej^^).
Mam nadzieję, że komuś to pomoże, a ja chętnie odpowiem na dodatkowe pytania.
dotex Aplikuje o obywatelstwo Posty: 2 Skąd: Syracuse, NY
Wysłany: 24-08-2008, 03:00 Re: Wizyta w Stanach w czasie czekania na K1
wlasnie czekam na rozpatrzenie wizy K1 i zastanawialam sie czy moge w tym czasie ubiegac sie o wize turystyczna? nigdzie nie moge znalezc na ten temat informacji. jezeli orientujesz sie jak to wyglada to byla bym niezmiernie wdzieczna.
yennefer Konsul Pomogła: 72 razy Posty: 1813 Skąd: Bellingham, WA
Wysłany: 24-08-2008, 04:44
Mozesz ale zapewne jej nie otrzymasz. Musisz ubroic sie w cierpliwosc i poczekac juz na K1
Wydaje mi sie, ze lepiej poczekac. Ja po 4 miesiacach bylam juz w USA, wiec to nie jest az tak dlugo, uwazam, ze lepiej poczekac do zakonczenia sprawy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach